Wszystko o nauce tricków freestyle - biblia do robienia progresu

Kitesurfing i wszystko z nim związane.
Awatar użytkownika
TrueKejner
Posty: 920
Rejestracja: 30 paź 2010, 13:44
Deska: Shinn
Latawiec: Cabrinha
Postawił piwka: 157 razy
Dostał piwko: 193 razy
 
Post29 wrz 2017, 08:41

Cześć!
Ostatnio znalazłem trochę weny do napisania tego posta i wyjaśnieniu w końcu z mojej perspektywy jak robić postęp freestyle.

Jest to doświadczenie moich 12 lat na kajcie- od początku aż po dziś interesował mnie tylko freestyle i tylko w tym chciałem się bez końca rozwijać. Dzięki temu mam nadal z tego przyjemność, bo widzę, że granica moich możliwości jest jeszcze daleko za horyzontem. Po takim czasie ciekawe jest dla mnie to jak dużo osób próbuje freestylu, ale albo robią małe postępy albo zatrzymują się szybko na jakimś etapie i tak kończy się ich pływanie. Nie chodzi mi o to, że każdy ma robić podwójne passy jednak spotykam masę ludzi, którzy ćwiczą jeden trick przez kilka sezonów co jest dla mnie dziwne. Zalecam w tym momencie, aby kwestie warunków, ilości godzin na wodzie i wyjazdów na dobre spoty zeszły na drugi plan. To nie ma aż takiego znaczenia jak Wam się wydaje. Gdyby tak było młodzi riderzy nie uczyliby się na tych samych spotach 5 razy szybciej, a zawodnicy po kontuzjach wypadaliby kompletnie z gry. W takim razie od czego TAK NAPRAWDĘ zależy robienie progresu???

Poradnik ten kieruję do wszystkich pływających freestyle- czyli osób robiących tricki unhooked.
W 2011 założyłem na kf wątek pt. „Wszystko o kiteroomingu”. Wyjaśniłem tam dokładnie jak ćwiczyć na sucho i jaką rolę spełnia kiterooming. Do dzisiaj nie zmieniam w najmniejszym stopniu zdania na ten temat! Teraz napiszę podobnie jak wyglądają etapy nauki tricków freestyle. Przygotujcie się, bo lektura jest długa, ale jestem pewien (tak samo jak wtedy o kiteroomingu), że wszystko jest napisane w punkt.

I. WPROWADZENIE
Zanim przejdziemy do samej metodyki treningu chciałbym zwrócić uwagę na parę kwestii związanych z pływaniem freestyle. Mimo, że w naszej dyscyplinie jest to najmniej ważne problemem często staje się sprzęt. Nie chodzi tu o jak bardzo freestylowy mamy model deski czy latawca, ale o dobre trymowanie kajtów. Dużo ludzi na początku nie jest świadoma, że ich kajt nie działa tak jak powinien. Rozgrzewki i przygotowanie fizyczne to jasna sprawa. Mimo, że dla mnie 90% progresu dzieje się w głowie o fizyczną część też trzeba dbać. Oczywiście wspólne pływanie ze znajomymi na podobnym poziomie znacznie przyspiesza robienie postępów i jest jednym z najlepszych i najprzyjemniejszych sposobów. Gdyby w kajcie walczyło się o jakąś grubą kasę lub medale na bank freestyle stałby się znacznie bardziej fizyczny, bo tak zdobywało by się małą przewagę nad rywalami. Teraz liczy się tylko samo pływanie, można powiedzieć- skill i styl. Freestyle to nie jest lekkoatletyka, więc też nie da się go trenować tak samo jak lekkoatletyki. Liczy się bardzo różnorodność. Dlatego bardzo odradzam takiego nudnego podejścia i ćwiczenia tylko jednego tricku przez całą sesję- to bez sensu.

Niezmiernie ważne jest skakanie NA OBU HALSACH! Naturalne jest przy nauce passów znalezienie swojej lepszej ręki. Jeżeli przekładamy przez lewą rękę wszystkie tricki przez blind robimy na lewym halsie, a wrapped na prawym (przy przekładaniu przez prawą rękę jest na odwrót). Dużo osób nie rozumie skąd bierze się preferowana strona. Nie ma ona nic wspólnego z byciem lewo lub praworęcznym. Na preferowaną stronę ma wpływ to jak jest nam łatwiej obracać się wokół własnej osi. Prosty test to zrobienie na stojąco podskoku z obrotem. Jeżeli taką 360 kręcimy zgodnie ze wskazówkami zegara będziemy przekładać przez lewą rękę (jeżeli kręcimy się w przeciwną stronę będziemy przekładać przez prawą rękę). Kolejnym aspektem jest nasz hals z lepszym wybiciem. Każdy ma swój ulubiony hals do zrobienia raley. Wynika to z nogi, na którą wolimy pływać (tak jak w snowboardzie). Jeżeli jesteśmy regular lepsze wybicie będziemy mieć na lewym halsie (jeżeli goofy lepsze wybicie będzie na prawym). Prowadzi to do wielu kombinacji i osobistych preferencji w trickach (dlatego każdy zawodnik ma swoje ulubione podwójne albo jeden lepszy hals). Co więcej dochodzą do tego wszelkie zaburzenia, czyli nauka passów na kiteroomingu przez złą rękę, za mocne przyzwyczajenie się do jednej rotacji (mój przypadek), albo początkowa nauka wszystkich tricków na tym samym halsie.

Robienie tricków switch stance (na obu halsach / na obie ręce) znacznie przyspiesza progres. Szczególnie na początku, kiedy uczymy się prostych obrotów i raley. Na koniec napiszę, że przez wszystkie poziomy freestylu mamy problem z nogami. Większość osób to ignoruje, bo skupiają się na górze ciała i rękach (to głównie ćwiczyli na kiteroomingu, albo o tym im mówili inni). To jest duży błąd i bezsens, bo nogi są ważniejsze, co wynika z prostych praw fizyki. Nogi i deską są znacznie cięższe, więc wpływają mocniej na rotację. Poprawny ruch nogami zmienia zupełnie trick.

II. ZACZYNANIE OD PODSTAW – ETAPY
Podstawowym problem każdego jest zbyt wczesne próbowanie lądowań do blind/wrapped, a w drugim przypadku zła kolejność nauki tricków. To jest jedna wielka hierarchia i nie da się przeskoczyć pewnych etapów. Można rozwijać się bardziej w jednym kierunku (np. tricki przez blinda albo tricki bazowane na raley zamiast na invertach) ale NIE DA się przejść od razu o dwa etapy do przodu. Najbardziej bolesnym przykładem tego są ci którzy próbują blind judga (raley bs180), a nie potrafią dobrego raley! Tak to dokładnie działa:
1 etap: wybicia unhooked, kontrola kajta przy pierwszych skokach unhooked (często ludzie z tego etapu mówią, że umieją zrobić raley)
2 etap: porządne raley (prędkość, wysokość skoku, pełna kontrola latawca, moment bezwładności, gdy nogi lecą do góry)
3 etap: raley do blinda
4 etap: blind judge (przełapane raley bs 180)

Błędem większości jest próba przejścia z etapu nr 1 na etap nr 3 lub 4. Uwierzcie mi, że różnica pomiędzy etapem 1 i 2, a etapem 2 i 3 jest taka sama. O ile da się zrobić jakiegoś ślizgańca unhooked wylądowanego na blindzie (co technicznie nazywa się „pop to blind”) to prawdziwe raley bs180 wymaga umiejętności RALEY!!!

Kolejna bardzo ważna sprawa to rozpoznanie, kiedy można z czystym sumieniem powiedzieć, że osiągnęło się pewien etap.
W przypadku wszystkich NIE-passów można tak uznać jeżeli:
a) Robimy trick płynnie z dużą skutecznością
b) Kontrolujemy latawiec podczas całego tricku
c) Tricki bazowane na raley mają ten element widoczny, a w invertach widocznie obracamy się do góry nogami
W przypadku wszystkich passów można tak uznać jeżeli:
a) Wszystko tak samo jak w NIE-passach
b) Dołapujemy drugą rękę na bar jeżeli lądujemy heelside (może oprócz mobe i fbm)
c) Przy trickach z rotacją front side staramy się puścić bar przednią ręką jeżeli lądujemy toeside (np. przy 315, front to toeside). To jest bardziej ważne w air passach, ponieważ jest to ćwiczenie przed podwójnymi.

Podsumowując, aby zamknąć jakiś etap należy kontrolować swoje ciało i latawiec podczas całego tricku. Odjeżdżanie tricku z niechcianym kiteloopem dla mnie jest prawie tym samym co gleba. Z drugiej strony nie patrzę aż tak surowo na buttchecki, bo jest to często mały błąd w balansie, a nie zupełna utrata kontroli nad kajtem (jak w przypadku loopów na lądowaniu). Dołapywanie jest dodatkowym aspektem, jeżeli zabieramy się później za bardziej zaawansowane rzeczy jak graby itd.
Każdy podwójny pass ma swoją długą ścieżkę rozwoju. Tu macie mapę zasadniczych tricków freestyle:

Obrazek

Ta mapka tricków jest dosyć prosta i nie zawiera w sobie takich elementów jak switch stance lub graby. Z drugiej strony chodzi o pokazanie naturalnej ścieżki rozwoju i wspomnianych wcześniej etapów, których powinno się trzymać. Dwa podstawowe błędy jakie ludzie popełniają to za szybka nauka raley do blinda oraz całkowite pominięcie nauki raley do wrapped. Starałem się także pokazać pewną hierarchię tricków- im znajdują się niżej tym są trudniejsze. Dlatego np. FBM i MOBE 5 są tak nisko, a BackAirPass i Slim są pierwszymi passami po BJ/313. Strzałki obrazują jasno skąd wywodzi się każdy z tricków. Ostatni komentarz do tego akapitu to nieszczęsny mobe. Każdy próbuje robić go (najwyraźniej ten trick jest teraz modny) z pominięciem etapu back do wrapped, a w wielu przypadkach nawet obowiązkowego backa do toesidu (i to back-ROLLA czyli obrotu 360 INVERTED!).

III. WIZUALIZACJA
To według mnie najważniejszy punkt. Chodzi o bardzo prostą zasadę:

„Jeżeli nie umiesz sobie wyobrazić całego tricku, nie będziesz umiał go zrobić”

Wizualizacja to nie jest jakiś chwytliwy slogan, który ma fajnie brzmieć i kojarzyć się z wyobrażaniem trzymania pucharu albo jakiś innych motywacyjnych pierdół. Polega to na chamskim, prostym ułożeniu sobie w głowie obrazu jak będzie wyglądać twoje ciało podczas poszczególnych faz tricku. Ludzie, którzy widzą po raz pierwszy kajta nie rozróżniają zupełnie tricków, bo nie widzą tych różnic i nie umieją sobie w głowie wyobrazić co dzieje się z riderem w powietrzu. Odpowiednio osoby, które bardzo dobrze pływają mogą mignięciem oka ze stu metrów określić trick, bo widzieli jakiś ułamek sekundy ruchu, który mają już zakodowany w głowie. Tylko dobre zwizualizowanie tricku daje szanse na zrozumienie, kiedy popełnia się błąd na wodzie. Jeżeli ktoś tłumaczy Ci jakiś trick nie zrozumiesz go o ile nie jesteś w stanie sobie zwizualizować tego ruchu. Osoby, które nie zdają sobie sprawę z tej zasady tracą bezowocnie czas na kolejne próby czy lekcje z instruktorem (to samo tyczy się nawet pierwszych startów na desce i sytuacji, w której instruktor nie potrafi wyjaśnić takich rzeczy jak „co się stało?” „dlaczego tak się stało?” „dlaczego mi nie wyszło?”). Wracając do freestylu wizualizacja jest bezapelacyjnie PODSTAWĄ do robienia progresu!

Ważnym elementem jest też pewien rodzaj motywacji. Ja zawsze wpajam to na takim bezpośrednim poziomie, nie lubię „wyobrażania sobie pucharów” itp. Jeżeli chcesz się nauczyć jakiegoś tricku musisz po prostu zrozumieć, że JEST ON DLA CIEBIE ŁATWY. Jeżeli nie pominąłeś żadnych etapów to nie ma żadnych obaw, że następny trick ma być trudny lub nie do zrobienia. Zawsze trzeba nastawiać się, że jesteś w 100% gotowy na kolejny trick i pora go po prostu wylądować. „Super trudne” podwójne pasy wydają się trudne tylko dla ludzi, którzy ich nie umieją. Dla zawodników, którzy je robią są tak samo łatwe jak raley do blinda kiedy zaczynali cisnąć freestyle. Wiem, że wielu wydaje się to dziwne, ale to jest dokładnie ta cecha, która odróżnia wolno uczących się od maszyn progresu.

IV. TRENING RUCHU
Według mnie są dwa rodzaje treningu ruchu we freestylu. Pierwszy to czysta mechanika i takie „bezwarunkowe odruchy” ciała. Jest to zginanie nóg przy lądowaniu, przekładanie baru za plecami, wybicia z obu nóg, nierozluźnianie ciała w locie. Te elementy wyrabiamy setkami powtórzeń. Składa się na to każdy skok na wodzie i ćwiczenie na sucho na kiteroomingu. Dlatego uważam, że kiterooming jest tak fajny na początku, bo można w godzinę zrobić np. 200 powtórzeń jakiegoś elementu zamiast 5 będąc na wodzie. Każdy taki odruch powinniśmy zawsze robić tak samo bez względu na to jaki trick próbujemy. Zginanie kolan przy lądowaniu wygląda tak samo przy BJ7 jak przy raley.

Drugi aspekt to taki „trening ruchu w przestrzeni”. Chodzi o zrozumienie jak poszczególne ruchy wpływają na nasze ciało podczas tricku. Również jest to znacznie bardziej skomplikowane od odruchów, ponieważ polega to na poskładaniu wielu elementów w całość. Jeżeli chcemy zrobić konkretny trick musimy znać sekwencję ruchów, którą trzeba wykonać.
Na przykładzie przełożenie baru za plecami będziemy robić zawsze tak samo. Możemy ćwiczyć to godzinami na kiteroomingu, żeby zawsze wychodziło nam identycznie. Za to podczas tricku trzeba wiedzieć w którym momencie zacząć przekładać i połączyć to odpowiednio z rotacją- jeżeli zrobimy to dobrze dopiero wtedy nie zaliczymy gleby.

Problemy jakie mają ludzie pływający freestyle to niedostatecznie wyćwiczone odruchy (to robi się z czasem nieświadomie, więc trudno jest stwierdzić, że np. „za bardzo rozluźniam się w locie”). Odruchy są odpowiedzialne za takie rzeczy jak szybkość rotacji i wysokość wybicia. Dlatego dopiero po setkach godzin można wejść na pewien poziom freestylu. Nie ma osoby, która wybiła by się z krawędzi po 2 sezonach pływania tak wysoko jak pro zawodnicy z pucharu świata. Tu liczy się tylko ilość powtórzeń i godziny ćwiczeń.

Za to trening ruchu w przestrzeni jest bardzo ciekawą sprawą. Okazuje się, że jest to najłatwiejszy sposób na nauczenie się danego tricku. Oprócz tego jest to też pierwsze miejsce, gdzie należy korygować czyjeś błędy. Robienie tego na wodzie zajmuje za dużo czasu i należy tylko traktować jako dopracowanie tricków, które już z grubsza umiemy (dodanie graba itp.). W przypadku tricków, których się dopiero uczymy OBOWIĄZKIEM jest przećwiczenie na sucho rotacji razem ze zwizualizowaniem skoku. To jest dla mnie podstawowa metoda, kiedy uczę innych lub próbuję sam rozpracować jakiś trick. Najprościej tłumacząc imitujemy na stojąco rotacje i ułożenie rąk na barze przy całym tricku. Lepiej robić to zupełnie na sucho bez pomocy kiteroomingu- tak znacznie lepiej widać wszystkie błędy. Później na wodzie tylko powtarzamy te ruchy, żeby na własnej skórze poznać ich uczucie w praktyce i zakodować sobie to w głowie.

Wyjaśniam, że osobom dobrze pływającym zobaczenie kogoś, kto pokazuje na sucho trick, pozwala od razu na wychwycenie błędów jakie robi. Im lepiej ktoś pływa tym więcej wychwyci takich błędów i powie dokładnie o kluczowych elementach tricku. Te wszystkie ruchowe błędy biorą się ze złych nawyków i problemów z dokładną wizualizacją. Osoba, która pokazuje na sucho jak zrobiłaby dany trick używa swojego wyobrażenia (błędnego lub nie), żeby pokazać po kolei sekwencje jakiejś rotacji. Dla kogoś kto ma dobre wyobrażenie tricku wszystko widać wtedy jak na dłoni. W drugą stronę działa to tak, że można komuś pokazać właściwy ruch i wytłumaczyć zasadę rotacji. Jeżeli ktoś kto się uczy powtórzy to sobie na sucho i posłucha po kolei na temat każdego ruchu jest to ZDECYDOWANIE NAJPROSTSZA droga do zrozumienia danego tricku.

Ostatecznie taki ruchowy trening jest niesamowicie pożyteczny. Przede wszystkim zaoszczędza się mnóstwo czasu na zupełnie niepotrzebne gleby na wodzie (powtarzanie w kółko tych samych błędów itp.) Robiąc to na sucho można sobie powtórzyć każdy element bardzo dokładnie i dać sobie czas na zrozumienie jak działa (na wodzie masz ułamek sekundy, żeby zobaczyć co się dzieje i uczysz się raczej w „systemie 0-1”). Najlepiej zrobić sobie taką ruchową analizę przed sesją na wodzie. Kolejna zaletą jest to, że w ten sposób możesz uczyć się (albo napiszę „studiować”) tricki o obojętnie jakiej porze dnia i nocy z pomocą osoby, która jest nawet na drugim końcu świata! Wiadomo, że w ten sposób możesz rozpracować jakiś trick, pójść na wodę i dopiero jak uda Ci się wylądować to pomyśleć o dalszym etapie (lub jeżeli ci nie idzie jeszcze raz przeanalizować to na sucho i doszukać się nowych błędów). Brzmi to jak powolny proces, ale weźmy pod uwagę, że można się w ten sposób uczyć kilku zupełnie innych tricków na raz. Dla mnie jest to zdecydowanie najszybsza metoda na robienie progresu i przebija wielokrotnie tradycyjne wyjście na wodę i katowanie jednego tricku lub bierne oglądanie tutoriali w internecie.

V. TEORIE NA…
„Teorie na” to już bardziej zaawansowana metoda treningu. Pierwszy raz ten zwrot użyliśmy z Denisem Żurikiem na wyjeździe do Gokovy w 2013 roku i mi jakoś zapadł w pamięć. Jeżeli już zaczynamy być bardziej świadomi swojego ciała przy skokach i rozróżniamy poszczególne ruchy, to jak wpływają na rotację itd. zdobywamy taki cały teoretyczny słownik, którym możemy się posługiwać przy opisie tricków. To jak biblioteka komponentów, z których sami tworzymy sobie przeróżne ewolucje. Takie teorie są bardzo dobre już na bardziej zaawansowanym poziomie. Zamiast pokazywać na sucho jakiś ruch wystarczy przedyskutować w teorii, co pozwala wejść w najdrobniejsze detale. Cały bajer polega na wybraniu najlepszej metody na zrobienie jakiejś rotacji z pośród kilku możliwych. W ten sposób znajduje się rozwiązania jak np. przyspieszyć rotacje albo zmienić nagle oś obrotu (i to bez wcześniejszego próbowania złych metod!!!). „Teorie na” są tak naprawdę kolejnym poziomem rozumienia freestylu. W treningu ruchowym analizujemy jeden poprawny ruch, natomiast teorie pozwalają na porównanie wielu różnych rozwiązań. To już jest tzw. highlevelshit, ale moim zdaniem tak się trenuje na najwyższym poziomie. Dzięki temu nawet będąc mistrzem świata można tworzyć nowe tricki i robić nadal progres. Dla przeciętnych kajciarzy jest to również fajna sprawa, bo można sobie z kolegą na podobnym poziomie „rozkminić” kilka różnych wersji tricku- na pewno jest to bardziej produktywne niż walnięcie mordą w wodę na kilka różnych sposobów „tak aby się przekonać”.

VI. VIDEO ANALIZA
Analizowanie własnych ujęć jest na każdym etapie bardzo pomocne. Początkującym pozwala to w ogóle zobaczyć jak wyglądają w powietrzu. Jest to dobra podstawa do wytłumaczenia na czym polega dany skok. Lepiej obytym video pozwala na samodzielne wychwycenie błędów. Na tym etapie jest to też fajna opcja, żeby przećwiczyć sobie własną rotację tak na sucho we wcześniej wspomnianym „treningu ruchowym”. Bardziej zaawansowani korzystają z video, żeby zobaczyć błędy i wyjść z własną odpowiedzią jak je poprawić lub zmienić swoją teorie na trick- spróbować go w zupełnie inny sposób porównując do innych klipów/riderów.

VII. PODSUMOWANIE
Rozmawiając na temat progresu skupiam się niemal całkowicie na tej umysłowej części. Od dawna uważam, że fizyczna forma jest ważna, żeby uprawiać sport na jakimś poziomie lub uniknąć kontuzji, ale progres sam w sobie wynika ze zrozumienia własnego ciała i działających na nie sił. Kiedyś użyłem takiego sformułowania, że kitesurfing to „umiejętność poruszania się w przestrzeni 3D przy pomocy deski i latawca” (to jest zapożyczone od Bola ze Szczecina, który robił mi kiedyś perfekcyjne naprawy kajtów i tak mówił o akrobatyce).

Wiem, że cały ten artykuł może brzmieć dziwnie dla osób, które sport traktują jako manifestację umiejętności fizycznych. Jednak w tym tekście wolałem pominąć aspekt fizyczności i skupić się stricte na sprawdzonych przeze mnie (i zawodników z którymi razem pływam/trenuję) metodach. Uważam, że taki trening (w połączeniu z czasem na wodzie) daje dopiero porządne efekty. Opisałem tak dokładnie trening mentalny, ponieważ wiem, że ta część sprawia największe problemy. Poza tym przygotowanie fizyczne jest często poruszanym tematem, więc nie czuję się, żebym musiał (lub nawet mógł) na tym polu jeszcze komuś pomagać.
„Wszystko jest w głowie.”

Marek
(Shinnworld, Cabrinha, Xcel Wetsuits, 24surf.pl)

phpBB [video]
Ostatnio zmieniony 29 wrz 2017, 13:42 przez TrueKejner, łącznie zmieniany 1 raz.

Atris
Posty: 139
Rejestracja: 20 wrz 2014, 23:05
Postawił piwka: 4 razy
Dostał piwko: 10 razy
 
Post29 wrz 2017, 09:47

Świetny tekst i opis :thumbsup: mapka trickow bezcenna :thumb: dzieki

Awatar użytkownika
sebro
Posty: 365
Rejestracja: 23 maja 2007, 20:46
Lokalizacja: Gdańsk Brzeźno
Postawił piwka: 13 razy
Dostał piwko: 17 razy
Kontaktowanie:
 
Post29 wrz 2017, 11:43

Marek BRAWO !!!
Dziękuję, że Ci się chciało. Kawał świetnej roboty. Nie poprzestawaj na tym !!

stachu
Posty: 102
Rejestracja: 04 cze 2013, 21:25
Lokalizacja: Gdańsk
Postawił piwka: 10 razy
Dostał piwko: 4 razy
 
Post29 wrz 2017, 15:31

:notworthy: - w końcu biblia :wink:

Wielkie dzięki - KLASA :!:

AlMastar
Posty: 443
Rejestracja: 19 wrz 2015, 22:07
Deska: SHINN !!
Latawiec: PIVOT 8 / 10 / 12
Postawił piwka: 5 razy
Dostał piwko: 16 razy
 
Post29 wrz 2017, 15:47

od za wysokiego etapu ta biblia ;) przeczytam dokładnie w domu, ale chyba spora liczba osób w ogóle nie dochodzi do etapu UH z tego co widzę na wodzie

dla mnie (i pewnie większości) interesujące jest co robić po tym jak już skaczę i ląduję

ogólnie mega robota ...

Awatar użytkownika
Tolek, Koszalin
Posty: 1275
Rejestracja: 14 gru 2006, 12:26
Lokalizacja: Koszalin
Dostał piwko: 14 razy
 
Post02 paź 2017, 00:34

Cześć!
Szacun za przekazanie gratis tylu informacji o freestyle. Dla mnie kite to właśnie freestyle. Nie krytykuję Kolegów, którzy po etapie pływania prawo-lewo kupują deski race lub wave i są dumni z tego, że pływają np. na morzu - każdy szuka własnej drogi rozwoju na miarę swoich możliwości. Przeszedłem już etap pływania na morzu przy 40 knt i teraz szukam płaskiej wody do ćwiczeń i jeśli przepłynę hals choćby bez prostego skoku to jestem niezadowolony. Moim zdaniem też zacząłeś z wysokiego C...tak jak napisał Kolega zdecydowana większość z pływających pływa w haku i uważa pływanie na wypięciu... za wysoce niepożądaną/niebezpieczną wręcz sytuację. Może warto zacząć od prostszych informacji np. doboru deski (producenci co jakiś czas zmieniają parametry "jedynie słusznych" desek) ustawienia padów na desce (np. ich rozchylenia) no i...jak bezpiecznie zrobić to wypięcie i pierwszy trick czyli raley. Oczywiście jest to proste jak wszystko po..... iluś tam powtórzeniach. Wy młodsi - tak jak mój Syn Piotr zrobicie to za 3 razem na np. wake ale nie wszyscy mają po 25 lat a przebyte już kontuzje uczą ostrożności czyt. hamują :roll: . Zainspirowany Twoimi filmami zrobiłem kiterooming...w "stołowym" ale złamana kość ręki po lądowaniu na "cztery łapy" na gołą podłogę na razie mnie zatrzymała.
Nie wiem czy chcesz bawić się w taki poziom dla początkujących....
Ale i tak dziękuję w imieniu wszystkich "ciągle początkujących freestylowców" :D za to co już napisałeś :clap: :clap: :clap:
Jestem w wieku Twojego Taty i wiem już po "paru przeżytych latach", że trzeba się wzajemnie wspierać, chwalić, zachęcać i pomagać...jesteś młodym człowiekiem.... i już do tego doszedłeś - jeszcze raz SZACUN :thumb:
Pozdrawiam,
Tolek :D
Koszalin

Nikt nie mówił, że będzie łatwo...ale dlaczego nie może być?

Awatar użytkownika
TrueKejner
Posty: 920
Rejestracja: 30 paź 2010, 13:44
Deska: Shinn
Latawiec: Cabrinha
Postawił piwka: 157 razy
Dostał piwko: 193 razy
 
Post12 paź 2017, 14:48

Tolek, Koszalin pisze:Cześć!
Szacun za przekazanie gratis tylu informacji o freestyle. Dla mnie kite to właśnie freestyle. Nie krytykuję Kolegów, którzy po etapie pływania prawo-lewo kupują deski race lub wave i są dumni z tego, że pływają np. na morzu - każdy szuka własnej drogi rozwoju na miarę swoich możliwości. Przeszedłem już etap pływania na morzu przy 40 knt i teraz szukam płaskiej wody do ćwiczeń i jeśli przepłynę hals choćby bez prostego skoku to jestem niezadowolony. Moim zdaniem też zacząłeś z wysokiego C...tak jak napisał Kolega zdecydowana większość z pływających pływa w haku i uważa pływanie na wypięciu... za wysoce niepożądaną/niebezpieczną wręcz sytuację. Może warto zacząć od prostszych informacji np. doboru deski (producenci co jakiś czas zmieniają parametry "jedynie słusznych" desek) ustawienia padów na desce (np. ich rozchylenia) no i...jak bezpiecznie zrobić to wypięcie i pierwszy trick czyli raley. Oczywiście jest to proste jak wszystko po..... iluś tam powtórzeniach. Wy młodsi - tak jak mój Syn Piotr zrobicie to za 3 razem na np. wake ale nie wszyscy mają po 25 lat a przebyte już kontuzje uczą ostrożności czyt. hamują :roll: .


Ten wątek na pewno pozostanie na temat freestyle/new school, ponieważ już od dłuższego czasu chodziło mi po głowie rozpisanie dokładniej sposobu ćwiczeń i etapów pływania na tym wyższym, freestylowym poziomie. Czuję się w tym "ekspertem" i jest to dla mnie temat rzeka. Można tu dodać na pewno jeszcze więcej szczegółów- pierwszy post jest właściwie tylko rozpisaniem z grubsza takiej "ścieżki rozwoju" i kilku metod treningowych z mojej perspektywy. Z doświadczenia wiem, że do nauki freestylu trzeba podchodzić bardzo personalnie- niektóre metody działają super u jednych, a u innych nie (głównie przez setki wcześniej nabytych nawyków i błędów). Także staram się pisać o takiej jak najbardziej ogólnej teorii.

Nie czuję się natomiast specem od wysokich skoków, tricków oldschool, bo po prostu spędziłem mało czasu na robieniu takich rzeczy.

Moim zdaniem nie ma w kajcie jednej "najlepszej", "najfajniejszej" dyscypliny. Uważam, że ucząc się kitesurfingu przede wszystkim należy uczyć się takiej swobody. Bardzo lubię pływać z/ oglądać ludzi, którzy radzą sobie we wszystkich sytuacjach, znają sprzęt i nie boją się w pełni posługiwać latawcem i deską. Na przykład kiedy muszą potrzymać jednocześnie 2 latawce, odplątać bar na wodzie albo wystartować kajta bez trapezu, przepłynąć 100 metrów i wylądować go samemu. To robi na mnie zdecydowanie większe wrażenie niż informacja czy ktoś jest w stanie zrobić podwójnego czy potrójnego backloopa.

Przez to jak bezpieczny i prosty zrobił się sprzęt (nie mówię, że to coś złego w kwestii bezpieczeństwa!) ludziom może się trochę nie chce uczyć dokładniej jak to wszystko działa. A później ta wiedza jest potrzebna przy nauce skoków i innych ewolucji. Druga sprawa to, że kursy kajta powinny być bardziej kierowane na "zrozumienie sił działających w latawcu", a nie na "przepłynięcie 100 metrów w lewo i w prawo".

Podsumowując ten wątek jest poświęcony w 100% etapowi freestyle od pierwszych wybić unhooked. Dzięki za pozytywne komentarze i wszystkie piwka! Czy będzie w przyszłości podobny wątek na temat innych etapów kajta- tego nie wiem, chociaż pewnie by się przydał.

Awatar użytkownika
Kosa1337
Posty: 158
Rejestracja: 21 mar 2011, 14:00
Deska: su-2, spleene
Latawiec: ozone, NKB
Lokalizacja: Poznań
Postawił piwka: 2 razy
Dostał piwko: 2 razy
 
Post13 paź 2017, 19:13

I własnie czegoś takiego szukałem ;)

Awatar użytkownika
BraCuru
Posty: 5967
Rejestracja: 13 mar 2006, 20:56
Deska: BraCuru Hover, SABfoil
Latawiec: Flysurfer Sonics
Postawił piwka: 185 razy
Dostał piwko: 374 razy
Kontaktowanie:
 
Post13 paź 2017, 20:26

TrueKejner pisze:Dzięki za pozytywne komentarze i wszystkie piwka!

Nie rozumiem wiele z tego co piszesz o FREETYLE, bo nie umiem ale widzę jedną rzecz czytając ten wątek:
rozbiłeś BANK PIWEK tego forum!
Dziś już 25 - ulala!
Gratuluję szczerze!
Jesteś bezkonkurencyjny :clap: :clap: :clap:

Awatar użytkownika
Tolek, Koszalin
Posty: 1275
Rejestracja: 14 gru 2006, 12:26
Lokalizacja: Koszalin
Dostał piwko: 14 razy
 
Post15 paź 2017, 13:58

Cześć!
Nie chodziło mi o tricki na haku ale zdaję sobie sprawę, że pisanie poradnika "od podstaw" dot. freestyle tak aby ktoś mógłby się uczyć, bez zdjęć, filmów a najlepiej zajęć na wodzie mija się raczej z celem.
Pozdrawiam,
Tolek :D

Nikt nie mówił, że będzie łatwo..ale dlaczego nie może być?

Awatar użytkownika
TrueKejner
Posty: 920
Rejestracja: 30 paź 2010, 13:44
Deska: Shinn
Latawiec: Cabrinha
Postawił piwka: 157 razy
Dostał piwko: 193 razy
 
Post30 sty 2018, 13:24

sebro pisze:Dziękuję, że Ci się chciało. Kawał świetnej roboty. Nie poprzestawaj na tym !!


mam kolejny temat do poruszenia w tym wątku. była "mapa tricków" i poradnik freestyle, a niedługo wstawię posta z "mapą rozwoju" czyli krótkim wytłumaczeniem jak ocenić własne umiejętności i jak zrobić postępy na każdym poziomie.

Awatar użytkownika
TrueKejner
Posty: 920
Rejestracja: 30 paź 2010, 13:44
Deska: Shinn
Latawiec: Cabrinha
Postawił piwka: 157 razy
Dostał piwko: 193 razy
 
Post30 sty 2018, 18:05

Powracam z kolejnym postem na temat rozwoju w kiteboardingu. Opracowałem schemat, który nazywam "mapą rozwoju" w kajcie i jest to mój subiektywny podział etapów nauki. Do rozpisania kolejnej mapki zmotywował mnie akurat zupełnie inny sport, ale przełożyłem to finalnie na potrzeby kajta.

I. WSTĘP
Poniższy schemat pokazuje 5 poziomów trudności z zaznaczeniem na jakim etapie jesteśmy. Z pomocą tej mapki chciałbym wytłumaczyć jak skutecznie podwyższać sobie poprzeczkę, żeby nasz progres był jak najszybszy.

Zaznaczam że w miarę nauki nowych ewolucji itd. sami pozostajemy ciągle na drugim poziomie trudności- zmieniają się jedynie cele i ewolucje, które ćwiczymy.
Istotą tego zdania jest to, że żaden element w kajcie nie ma przypisanej konkretnej oceny trudności- innymi słowy każda ewolucja jest tak trudna jak sami ją oceniamy.
Dla jednych minimalne oderwanie się od wody jest wielkim sukcesem, co na innych nie robi żadnego wrażenia. Dla jednych handlepassy są odruchem, a inni nawet nie myślą o ich próbach. Różnica w poziomie, a tym bardziej w tak odmiennym POSTRZEGANIU kajta jest często powodem do nieporozumień w relacji trener-uczeń.

II. POZIOMY TRUDNOŚCI
Niezależnie od tego jak dobrze pływamy na kajcie rozróżniam te 5 poziomów trudności, którymi możemy subiektywnie opisać wszystkie kajtowe elementy/tricki/ewolucje.

BARDZO ŁATWE to wszystkie te elementy które już dawno opanowaliśmy. Czujemy się w nich zupełnie swobodnie i nie musimy myśleć nad ich wykonaniem. Kiedyś musieliśmy się ich uczyć, ale teraz robimy je wręcz odruchowo, a także we wszystkich warunkach na wodzie. Nie chodzi mi o jakieś ekstremalne przypadki i pływanie w białych szkwałach, ale o zwyczajną swobodę na wodzie i PEWNOŚĆ tych elementów. Piszę o tym w ogóle, ponieważ te umiejętności przydają się bardzo do takiego wielokierunkowego rozwoju. Uczymy się ich bardzo szybko i w ramach naszego ogólnego rozwoju sporo tych najprostszych elementów pomijamy nigdy nawet ich nie próbując. Bardzo dobrym przykładem jest pominięcie etapu skoków i prostych old-schooli i przejście od razu do tricków unhooked. Proste tricki unhooked jak raley itp. nie wymaga tej umiejętności, ale efektywność takiego pływania jest znacznie mniejsza. To samo dotyczy skakania tylko na jednym halsie! Dla osób lubiących tylko skakać najczęstszym błędem jest niepełne zrozumienie ostrzenia i koordynacji z latawcem i przejście od razu do skoków w górę. Dalszy rozwój okazuje się często o wiele trudniejszy im więcej pominiemy na samym początku przygody z kajtem.

ŁATWE to wszystkie ewolucje, które lubimy i umiemy robić. Oceniam je jako etap, który najbardziej opisuje nasz poziom pływania, ponieważ wykonanie tych elementów nie powinno sprawiać nam trudności, skupiamy się w nich na stylu i mamy w nich trochę marginesu błędu, czyli swobodę do zabawy z trickiem. Elementy z tego etapu są też kluczowe do dalszego rozwijania się. Najczęstszym błędem, który widzę jest próbowanie nowych ewolucji zanim dobrze opanuje się niezbędne podstawy. Kolejną sprawą jest też tendencja to zostawania w "komfortowej strefie" tego drugiego poziomu. Często widzę ludzi, którzy próbują za trudne elementy, mają złe podstawy lub nie wiedzą od czego zacząć naukę i ich jedynym wyjściem jest rezygnacja. Zamiast uczyć się wolą zostać na dobrze znanym im poziomie. Nie sugeruję, że każdy powinien uczyć się codziennie nowego tricku (wielu nie robi tego z obawy o zdrowie lub podoba im się w kajcie coś zupełnie innego). Z drugiej strony im jest się bardziej zaawansowanym w tym sporcie tym bardziej jest on bezpieczny. Problemem są za to wszyscy ci, którzy chcą się rozwijać, a nie robią żadnych lub bardzo wolne postępy.

NORMALNE to elementy czy tricki, które są w pierwszej kolejności na naszej liście "to-do". Ważne jest to, że mamy przećwiczone wszystkie podstawy do ich zrobienia, a aby je wylądować musimy złożyć w całość kilka elementów, które już znamy. Takie "złożenie w całość" nowego tricku jest tym przełomowym momentem. Jedyną trudnością w ewolucjach z tego poziomu jest poczucie i przyzwyczajenie się do nowego ruchu. W przypadku gdy mamy problem ze zrobieniem nowej ewolucji dobra znajomość podstaw pozwala nam samodzielnie skorygować błędy. Nazywam ten poziom normalnym, ponieważ dla osób, które chcą się rozwijać to właśnie te elementy są najbardziej pożądane i do nich stale dąży się podczas treningu. Rozwój moim zdaniem powinien być najbardziej naturalnym celem każdej sesji. Zawsze powtarzam, że z takim podejściem nauka jest bardzo łatwa i skuteczna. Tak samo wolę nigdy nie nazywać swojego obecnego poziomu jako "świetny", "super", bo to zniechęca do jakiegokolwiek rozwoju. A już najbardziej nie lubię (i totalnie nie rozumiem) jak ktoś mówi, że uczy się TRUDNEGO tricku/ewolucji. Jeżeli ma się opanowane podstawy to nowe elementy są NORMĄ.

TRUDNE to elementy, które są powodem frustracji dla większości osób. Z różnych powodów wydaje im się, że są w stanie się ich nauczyć, ale rozwój z pominięciem pewnych etapów jest bardzo żmudny. Najczęściej taki zły wybór własnej ścieżki rozwoju wynika z błędnego stwierdzenia, że ma się opanowane podstawy (zrobić raz to zupełnie co innego niż robić regularnie, a już w ogóle inny kosmos niż robić element regularnie i stylowo). Osoby walczące z jakimkolwiek elementem z poziomu TRUDNE, często nie wiedzą też co powinni umieć wcześniej zanim zabiorą się za naukę konkretnych rzeczy. Zamiast walczyć z elementami dla nas trudnymi lepiej cofnąć się o krok do tyłu lub spróbować zupełnie czegoś innego. W ten sposób nie zatrzymujemy się na powtarzaniu w kółko jednego elementu (nawet jeżeli od czasu do czasu nam wyjdzie) i rozwijamy się szybciej w wielu kierunkach.

NAJTRUDNIEJSZE to elementy, których nikt jeszcze wcześniej nie pokazał. Takie elementy pchają sport do przodu i są też dowodem na to jak bardzo psychologiczne jest robienie progresu. Zawsze zrobienie tricku po raz pierwszy wymaga wiele godzin prób i jest to prawdziwa walka. Gdy już komuś się uda następuje krótka euforia, a miesiąc później okazuje się, że już cała masa bardziej i mniej utalentowanych riderów umie powtórzyć taki przełomowy trick. Coś co było niemożliwe staje się pospolite. Oczywiście tzw. "circus tricks" do żadnego przełomu w kiteboardingu się nie zaliczają.

Obrazek




Na koniec jeszcze kilka najbardziej popularnych przykładów z problemami i przyczynami jakie mają ludzie ucząc się nowych elementów:

1. Próba skoków bez dobrej wiedzy jak prowadzić i krawędziować deską, słaba umiejętność zwrotów. (nieświadome przeskoczenie o etap do przodu i niedopracowanie podstaw)
2. Próba kiteloopa hooked bez robienia zwrotów z kiteloopem, kiteloopów podczas płynięcia i bodydraga, słaby skill w skokach (często niewiedza o podstawach)
3. Próba backrolla/frontrolla bez umiejętności skoku, krawędziowania deską, brak swobody poruszania się z kajtem bez patrzenia, nieświadome zaciąganie baru
4. Próba raley bez umiejętności popu hooked, bez dobrego krawędziowania (brak podstaw oraz zdecydowanie za małe obycie z kajtem unhooked- trzymanie, sterowanie itd.)
5. Wszelkie próby moba na helu... (szczególnie jak jest się na poziomie sbenda i nie robi się lądowań do wrapped)- BRAK PODSTAW
6. 99% prób blind judga na helu... (szczególnie jak ląduje się raley do blinda ze skutecznością <5/10 oraz wybija się na 1m do góry)- brak podstaw, najczęściej zawężenie pływania do powtarzania kilku tych samych elementów.

Bangerek
Posty: 134
Rejestracja: 15 maja 2014, 14:27
Postawił piwka: 2 razy
 
Post15 kwie 2018, 12:23

Troche bardziej zaawansowane pytanie, widze, ze jak prosi wybijaja sie do jakichs bardziej skomplikowanych hapekow to maja napoczatku kajta blisko 12, a w trakcie popa obnizaja go w dol tak, ze gdy laduja jest on juz kolo godziny 10 powiedzmy. Czy to zwieksza slack i ulatwia przekladanie baru za plecami w powietrzu jednoczesnie dajac mozliwosc wyzszego wybicia?

zbyszek11
Posty: 258
Rejestracja: 25 sie 2011, 21:32
Deska: SU-2
Latawiec: Nobile T-5 Koino./F-One
Postawił piwka: 37 razy
Dostał piwko: 6 razy
 
Post16 kwie 2018, 19:40

Wielkie dzięki w końcu jest coś do poczytania na tym forum :thumbsup:

Awatar użytkownika
TrueKejner
Posty: 920
Rejestracja: 30 paź 2010, 13:44
Deska: Shinn
Latawiec: Cabrinha
Postawił piwka: 157 razy
Dostał piwko: 193 razy
 
Post17 kwie 2018, 11:12

Bangerek pisze:Troche bardziej zaawansowane pytanie, widze, ze jak prosi wybijaja sie do jakichs bardziej skomplikowanych hapekow to maja napoczatku kajta blisko 12, a w trakcie popa obnizaja go w dol tak, ze gdy laduja jest on juz kolo godziny 10 powiedzmy. Czy to zwieksza slack i ulatwia przekladanie baru za plecami w powietrzu jednoczesnie dajac mozliwosc wyzszego wybicia?

Tak.
...chociaż stylowo jest to znacznie gorsze niz ta sama pozycja kajta przez caly trick. Dlatego tak niektorzy cisną po Bebe, że tylko tak robi te wszystkie dbl beckroll 7 i inne dziwactwa.


Wróć do „Forum Główne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości